O tym co dla mnie ważne, o pasji i o tworzeniu
free counters

Kategorie: Wszystkie | Astro | Historia | Jacques | Melodie | Oni | Piękny świat | Planszówki | Poezja | Sophie | Sport | Słowo dnia | ja
RSS
piątek, 22 czerwca 2018
Wojennik TV # 98: Arctic Disaster - recenzja

Wskakujemy do zimnej wody na dalekiej północy i płyniemy w ślad za konwojem PQ-17. Coś nam mówi, że będzie się działo...


Zapraszam do oglądania i do komentowania.

wtorek, 19 czerwca 2018
Wojennik TV # 97: Kido Butai: Japan's Carriers at Midway - unboxing

Wracamy w okolice Midway. Niekoniecznie na pokład któregoś z japońskich lotniskowców (mamy przeczucie, że to się może źle skończyć), ale z lotu ptaka warto się tej wyspie przyjrzeć. Podobnie jak i grze, traktującej o tej bitwie:


Zapraszam do oglądania i do komentowania.

poniedziałek, 18 czerwca 2018
Szyszki

Przed blokiem Rodziców rośnie drzewo, na którym można obecnie podziwiać takie oto szyszki:

Szyszki giganty
Z dołu wyglądają jak kokosy albo jak ananasy. Są po prostu gigantyczne i chyba nigdy nie widziałem tak pięknych.

niedziela, 17 czerwca 2018
Codeword Cromwell - pierwsze wrażenia

Ta gra przeleżała u mnie ponad dwa lata. Czekają na swoją kolej i na moment, gdy wreszcie się nią zajmę. W tym czasie wielokrotnie po nią sięgałem, oglądałem pudełko, ale za każdym razem odkładałem z powrotem. Za każdym razem mówiąc sobie: jeszcze nie teraz. Przedłużając przyjemność i odkładając moment bliższego poznania gry na kiedy indziej.

Codeword Cromwell
Ile można jednak czekać? Kilka dni temu uznałem, że szkoda życia na słabe gry i trzeba grać w to, na co ma się w danym momencie ochotę. Codeword Cromwell wylądowało więc na moim stole i od tamtej pory z niego nie znika.

Gra jest niezwykle klimatyczna. Dokładnie taka, na jaką liczyłem. Pełna narracyjnej głębi i pozwalająca na puszczenie wodzów fantazji. Pięknie wydana, ze świetnymi żetonami i mapą. Mała angielska wieś Birkham Stokes wygląda rewelacyjnie!

Birkham Stokes
Ta gra jest po prostu uzależniająca!

sobota, 16 czerwca 2018
Udany (?) początek mundialu, Tomcio maruda

Francja zagrała dzisiaj swój pierwszy mecz na mundialu w Rosji. Po obejrzeniu kilkanaście dni wcześniej sparingu, w którym Trójkolorowi rozgromili Włochów, byłem pełen optymizmu i wierzyłem, że Australia nie stawi większego oporu.

Mecz był tymczasem bardzo zacięty i niestety niezwykle nudny. Francuzi oddali 3 celne strzały w trakcie pierwszych pięciu minut, a potem przez większość meczu nie byli już w stanie stworzyć żadnej sensownej okazji. Ostatecznie, FARCIARSKO, po rzucie karnym i dziwacznym strzale Pogby w 80 minucie Francuzi zwycężyli 2-1. Australia dzielnie się broniła i szczerze powiem, że bło mi ich żal. Nie grali wcale gorzej i nawiązali równorzędną walkę.

Mam nadzieję, że to tylko początkowa niemoc i kolejne dwa mecze będą w wykonaniu Francji lepsze. Jeżeli zagrają na tym samym poziomie co dzisiaj, to z Peru i Danią może być bardzo ciężko.

To, co najbardziej podobało mi się w tym wszystkim, to że mecz obejrzałem wspólnie z Tatą. Popijając schłodzone Karmi i wymieniając opinie o naszych kadrowiczach.

Równo z końcowym gwizdkiem do mieszkania wróciła Mama i zjedliśmy wspólnie obiad (chilli con carne to zawsze dobry wybór!). Rozmawialiśmy i zamierzaliśmy usiąść jeszcze do scrable'a, kiedy zadzwonił Piotrek. Dokuczają mu ponownie plecy i prosił, żeb wpaść do Niego i zająć się Tomciem. Tak, żeby Marta mogla wyskoczyć w międzyczasie na zakupy.

Po jakimś czasie stawiliśmy się więc u Brata, Bratowej i Chrześniaka. Mały był niesamowicie marudny i nawet po jedzeniu nie przestawał narzekać. Nie było więc mowy o zabawie, mimo że były ku temu i czas i okazja. Podjęliśmy próbę wyjścia na spacer, ale po wykonaniu rundki po osiedlu Tomcio ponownie zaczął kwilić. Mam nadzieję, że nic mu nie dolega - okaże się na początku tygodnia bo Piotrek i Marta zabierają go kontrolnie do lekarza.

piątek, 15 czerwca 2018
Wojennik TV # 96: Last Battle: Ie Shima, 1945 - recenzja

Przenosimy się ponownie na Pacyfik i razem z amerykańską piechotą lądujemy na plażach małej wyspy Ie Shima - na zachód od Okinawy. Słyszycie dudnienie japońskiej artylerii?


Zapraszam do oglądania i do komentowania.

czwartek, 14 czerwca 2018
Ważne dokumenty

Rozegraliśmy dzisiaj z Jacques'em kolejne, wyimaginowane starcie między napoleońskimi żołnierzami, a armią Skonfederowanych Stanów Południa. Ostatnimi czasy bawimy się dosyć regularnie w bitwy małych żołnierzy. Zupełnie tak samo, jak wiele lat temu czyniłem to ja ze swoim Bratem.

Jacques objął pod swoje skrzydła Francuzów, a ja Konfederatów. Celem moich ludzi było utrzymanie kontroli nad lądowiskiem, na które miał przybyć samolot, transportujący generała Cartera. Generał miał mieć przy sobie ważne dokumenty i ich zabezpieczenie przed Francuzami miało kluczowe znaczenie dla dalszych losów wojny.

Niestety dowódca moich sił - kapitan Simpson - był bardziej zainteresowany odpoczynkiem (wysłał nawet dwóch żołnierzy po piwo do pobliskiego sklepu) niż organizacją należytej obrony. Gdyby nie trzeźwość umysłu drugiego z oficerów (porucznik Bauer), to atak Francuzów zakończyłby się natychmiastowym opanowaniem lądowiska.

W zabawę wmieszali się jeszcze po drodze kosmici (wyglądający jak nasza artyleria), którzy postanowili teleportować na pokład swojego statku po kilku żołnierzy z obu armii. Sądząc, że oto mają przed sobą pobratymcę, podobnie postąpili zresztą z moją jedyną sztuką artylerii polowej, co również skomplikowało obronę.

Koniec końców samolot z generałem wylądował. Niestety (dla mnie rzecz jasna) Francuzi zdołali wedrzeć się na jego pokład i przejąć ważne dokumenty...

Świetna zabawa i kolejna udana bitwa z Synem. Czekam na kolejne!

21:34, leviathan80 , Jacques
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2018
Wyprawa do Centrum Nauki Kopernik

Kilka lat temu zabrałem Jacques'a do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. To była świetna wyprawa, w trakcie której spędziliśmy ze sobą cały dzień, przy okazji oglądając film z planetarium i odkrywając wszystkie eksponaty w Centrum, pozwalające na lepsze zrozumienie różnych zjawisk. Od tamtej pory wielokrotnie rozmawialiśmy z Sophie o tym, że również zabiorę na taką wyprawę i obiecałem, że zajmę się tym w tym roku.

Pierwotnie mieliśmy jechać jeszcze w kwietniu, ale z różnych względów nic z tego nie wyszło. A to były inne, pilne wydatki, a to zajęcia w szkole, a to inne logistyczne przeszkody. Ostatecznie plan udało nam się zrealizować dzisiaj - 13 czerwca. W ogóle nie ma mowy o tym, żeby wybrać się w to miejsce spontanicznie, nie wyposażywszy się wcześniej w wejściówki, więc bilety kupiłem z tygodniowym wyprzedzeniem. Grafik wejść do CNK jest niezwykle napięty. Podobnie zresztą, jak i do planetarium.

Wejściówki mieliśmy na godzinę 10:00, więc do Warszawy musieliśmy dotrzeć z samego rana. Sam wstałem o 4:00, wziąłem szybki prysznic, zażyłem leki (dokuczała mi niestety gorączka spowodowana stanem zapalnym pęcherza - mimo tego nie zrezygnowałem z wyjazdu. Nie chciałem robić Sophie przykrości bo bardzo długo czekała na tą wyprawę), po czym o 4:25 obudziłem również Córeczkę. Wstała bez żadnych problemów i bardzo szybko wybrała się d wyjścia. Ruszyliśmy na dworzec chwilę przed 5:00 i szybko dotarliśmy na miejsce. Ulice były w zasadzie puste.

Na dworcu zaparkowaliśmy tuż przed budynkiem. Na miejscu okazało się, że nasz pociąg stoi już na peronie, więc kupiliśmy jeszcze po drożdżówce (proponowałem Sophie pączka, ale od czasu naszej zabawy w Tłusty Czwartek nie może nawet na nie patrzeć) i ulokowaliśmy się w przedziale.

Pociąg do Warszawy
Podróż trwała dokładnie 3 godziny. Długo, a to wszystko za sprawą remontu i modernizacji trakcji. Na czas ich trwania pociągi do Warszawy kursują przez Lubartów, więc ma się okazje do obejrzenia rzadko widywanych wcześniej krajobrazów.

Sporo rozmawialiśmy, a dodatkową atrakcję stanowił fakt, że w drodze okazało się, że siedliśmy w niewłaściwym wagonie! Przesiedliśmy się więc w trasie z ośmioosobowego do sześcioosobowego przedziału. Byłem zaskoczony, że obecnie wagony 2. klasy posiadają takie udogodnienia.

Na Dworzec Centralny wjechaliśmy punktualnie o 8:23. Wysiadłwszy z pociągu rozprostowaliśmy nogi i zaczęliśmy od wizyty w Starbucksie. Zamówiłem waniliową latte, a dla Sophie sok pomarańczowy. Do tego coś na zab: dla mnie rogalik na słono, a dla Sophie czekoladowa muffinka. Od razu zrobiło nam się lepiej!

Posileni i ostatecznie rozbudzeni ruszyliśmy na poszukiwania przystanku autobusowego. Dotarłwszy na miejsce i sprawdziwszy rozkłąd jazdy, czekając na kolejny autobus zajrzeliśmy do Flying Tigera.

Nasza Warszawa
Na miejscu kupiłem opakowanie 100 mini kostek sześciennych. Swego czasu szukałem ich w lubelskim FT, ale nie mogłem ich jakoś trafić.

Po powrocie na przystanek okazało się, że autobus linii 127, który miał zawieźć nas w okolice CNK, nie zatrzymuje się na oznaczonym przystanku. Mimo, że na rozkładzie ewidentnie figurowała taka informacja. Przeszliśm więc na inny przestanek, bliżej Pałacu Kultury, ale tam okazało się z kolei, że 127 zatrzymuje się wprawdzie na swojej tasie, ale pędzi w innym kierunku niż chcieliśy podążać.

Finalnie, nagleni już czasem i lekko zirytowani komplikacjami, wsiedliśmy do taxi. Trafiliśmy na bardzo sympatycznego taksówkarza, z którym całą trasę rozmawialiśmy o zapinaniu pasów, niebezpiecznych sytuacjach na drodze i o zwierzętach żyjących w mieście. Kierowca skarżył się na bardzo na plagę jeży na ulicach, więc wysiadając już z pojazdu pod CNK, życzyłem mu na na odchodne udanego dnia i braku jeży na drodze.

Na miejscu, gdy stanęliśmy już przed budynkiem CNK, Sophie była już bardzo podekscytowana i chciała jak najszybciej wejść do środka. Zasięgnęliśmy jeszcze informacji w sprawie przejścia do planetarium (w ogóle nie pamiętałem, że jest łącznik prowadzący doń z centrum) i po zeskanowaniu biletów, zaczęliśmy wędrówkę po ekspozycjach. Oglądaliśmy chusty powiewające na wietrze, mierzyliśmy temperaturę powietrza, poziomy wody itd. Interaktywnych eksponatów jest tam tak wiele, że nawet, gdy przy którymś pojawiała się kolejka, to inny pozostawał wolny i można było się nim zająć.

Poziomy wody
O 10:45 przeszliśmy do Planetarium na seans. Najpierw była krótka wędrówka po nieboskłonie i przedstawienie trzech wielkich gwiazdozbiorów: Orła, Lutni i Łabędzia. Potem obejrzeliśmy film o locie kartonową rakietą przez Układ Słoneczny. Po kolei docieraliśmy na każdą z planet, zapoznawaliśmy się z Jej charakterystycznymi cechami i kilkoma ciekawostkami na jej temat. Wędrówkę zakończyliśmy aż na dalekim Plutonie, który choć planetą już od dłuższego czasu nie jest, to nadal tak samo fascynuje.

Seans bardzo nam się spodobał. Nie za długi, nie za krótki i bardzo ciekawie poprowadzony. Kopuła, na kórej mogiśmy podziwiać gwiaździste niebo robi piorunujące wrażenie.

Po seansie wróciliśmy do oglądania ekspozycji. Wypatrywaliśmy zające na specjalnej maszynie (porównanie ostrości wzrosku człowieka i drapieżnego ptak), sprawdzaliśmy jak funkcjonuje żyroskop, czym różnią się różne rodzaje światła i jak wyglądają popularne iluzje optyczne.

Sokoli wzrok
W pewnym momencie zwróciłem uwagę na to, że Sophie nie ma ze sobą swojego plecaka. Okazało się, że gdzieś musiała go zostawić. Przez kwadrans szukaliśmy go więc po całym piętrze, ale bez efektu. Sophie wyłączyła telefon na czas seansu w planetarium, więc nie mogliśmy go wydzwonić. Po jakimś czasie, nieco zrezygnowani, zeszliśmy na parter do portierni, żeby dopytać, czy ktoś nie znalazł plecaka. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że owszem! Ktoś znalazł go na piętrze i zniósł do punktu informacyjnego. Mieliśmy dużo szczęścia!

Sophie aż się popłakała bo było Jej przykro i bała się, że straciła swój telefon. Na szczęście skończyło się tylko na strachu.

Opanowawszy już emocje uznaliśmy, że zwiedzania mamy już dość. Oboje byliśmy zresztą głodni, więc przeszliśmy przez bramki i skierowaliśmy się w stronę kafeterii Wpierw zajrzeliśmy jednak jeszcze do sklepu z pamiątkami. Sophie wybrała śliczną lampkę w kształcie rakiety, a dla Jacques'a wypatrzyliśmy podkładkę pod myszkę z kolażem zdjęć Układu Słonecznego.

Obiad zjedliśmy na miejscu w centrum. Kurczaka w cieście, makaron i opiekane ziemniaki. Do tego jeszcze pyszny kompot z nutą mięty.

Po wyjściu z Centrum odnaleźliśmy właściwy przystanek autobusowy i wróciliśmy w okolice dworca. W pierwszej kolejności kupiliśmy w kasie samoobsługowej bilety powrotne do Lublina na pociąg o 17:50, a potem przeszliśmy do Złotych Tarasów. Sophie zależało na obejrzeniu sklepów z ubraniami, więc przez kolejną godzinę wędrowaliśmy po kilku różnych, w których Princessa przeglądała ciuchy i przymierzała niczym wytrawna modelka. Ostatecznie wybrała piżamkę, koszulkę i bardzo ładne, nowe etui na swój telefon. Rzecz jasna z Pushinem!

Pushin 2
Po zrobieniu zakupów usiedliśmy w Coście. Zamówiliśmy koktajl o smaku mango i po ciastku. Sophie zdecydowała się na brownie, a ja na truskawowy sernik. Odpoczęliśmy trochę i znowu rozmawialiśmy. Jak przez cały dzień zresztą.

Costa Cofee
Na pociąg zdążyliśmy bez żadnego problemu i podobnie jak kilkanaście godzin wcześniej, usadowiliśmy się wygodnie w przedziale z sześcioma miejscami. Byliśmy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Umililiśmy sobie drogę wspólnym rozwiązywaniem układanek w Mahjongu i zabawą w rysowane kalambury.

To był fantastyczny dzień, spędzony w moją ukochaną Córeczką. Taki, jak sobie wymarzyliśmy. Pełen pozytywnych emocji, wypełniony rozmowami i magicznymi chwilami. Najcenniejsze chwile mojego życia.

22:45, leviathan80 , Sophie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 czerwca 2018
Wojennik TV # 95: 1500: The New World (rozszerzenia) - unboxing

Jakiś czas temu prezentowałem zawartość pudełka do 1500: The New World. Sygnalizowałem wtedy, że do gry istnieje kilka rozszerzeń, wprowadzających karty przynależne różnym nacjom i umożliwiających grę solo. Dzisiaj chciałbym pokazać zawartość jednego z nich.

Wybieramy się więc wspólnie do Portugalii!


Zapraszam do oglądania i do komentowania.

piątek, 08 czerwca 2018
Wojennik TV # 94: Top 10 gier wojennych, w których występuje pies

Dziewięćdziesiąty czwarty odcinek Wojennik TV, w którym przedstawiamy kolejną, szaloną topkę! Tym razem przyglądamy się top 10 grom wojennym, w których występuje... PIES!


Zapraszam do oglądania i do komentowania.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66